28. Jak zaoszczędzić ponad 3000zł podczas ferii?

Przepraszamy bardzo za brak notki w piątek, ale był to dzień naszego powrotu z ferii i troszkę zabrakło nam mocy na pisanie ;) Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło! Dzisiaj opiszemy, jak udało nam się zaoszczędzić 3142zł. Nie wiem, czy powinniśmy tak reklamować pewne portale i miejsca za free, ale co tam - niech mają! ;)


Wszystko zaczęło się od idei - pięknego pomysłu wyjazdu we dwoje na kilka dni. Późno zabraliśmy się za poszukiwania, bo był to jakiś tydzień przed, zatem większość ofert była już niedostępna. W biurach podróży proponowali nam albo niebezpieczne okolice, albo szalenie drogie (kilkanaście tysięcy za jeden wyjazd to jednak nie wydatek na studencką kieszeń). Postanowiliśmy więc poszukać hoteli w Polsce. Nie było to łatwe, gdyż większość miejsc była już pozajmowana, jednak w końcu nasz trud się opłacił. Znaleźliśmy miejsce w hotelu Baltic Cliff. Okazało się, że zostały tylko apartamenty Prestige Plus (prawie najbardziej wypasione/najdroższe), jednak postanowiliśmy zaszaleć. Oferta na grouponie była kusząca (za taką reklamę to powinni nam dać w prezencie kolejny wyjazd =D ), gdyż za 3 noce zapłaciliśmy 899zł. Jak na hotel ze spa i wyżywieniem, to nie jest to potężna kwota. No i teraz przechodzimy do części notki dotyczącej oszczędzania. W tym samym hotelu, gdy wybierzemy dokładnie te same parametry (ilość dni i rodzaj pokoju), dostaniemy przepiękną cenę - 4041zł. Jeżeli ktoś nie wierzy, to zachęcam do sprawdzenia -> tutaj <-. Jest różnica, prawda? Prosta matematyka, 4041 - 899 = 3142. (Już chcieliśmy wstawić na końcu wykrzyknik, ale zrezygnowaliśmy, żeby nikt nie wziął go za silnię ;) ). Dostajemy to samo za ponad 3 tysiące mniej! Pan Black nie chciał mi pierwotnie uwierzyć, jak mu powiedziałam o tym, ile kosztuje doba w tym apartamencie bez oferty z groupona ;)

No dobra, to teraz pokażemy, jak wyglądał ten apartament.

 Na powyższym zdjęciu widnieje pokój dzienny. Słoneczko świeciło tak, że można się pomylić, czy to zima, czy lato ;)

Za ścianą znajdowała się sypialnia. Łóżka były wygodne, choć miały jeden mankament - wiecznie się rozsuwały, przez co pomiędzy nimi tworzyła się dziura. Ciągłe przysuwanie było uciążliwe, ale cóż poradzić. Czyżby dwa pojedyncze łóżka były tańsze od jednego podwójnego?

Naprzeciwko łóżka stała szafeczka, a nad nią wisiał telewizor. Drugi tv był też w pokoju dziennym i to z nim mieliśmy przeboje. Chcieliśmy podłączyć go z komórką przez te różne Samsungowe aplikacje. Dużo wygodniej by się wtedy oglądało seriale, jednak coś nam to nie wyszło. Ściągnęliśmy multum aplikacji, jednak żadna nie widziała telewizora - a niby w jego opcjach była możliwość połączenia. Nie wiemy, czy hotelowe telewizory mają zablokowane pewne opcje potrzebne do takiego połączenia, czy może to my coś nie tak robiliśmy. Musimy spróbować tego kiedyś w domu by się przekonać ;)

Przy wyjściu z sypialni był aneks kuchenny. Kilka szafeczek, lodówka, zlew, płyta indukcyjna + garnek i patelnia. Tutaj mieliśmy kilka zastrzeżeń. Po pierwsze, patelnia była tak mała, że ledwo co dało się na niej cokolwiek przygotować. Taki apartament jest przeznaczony zazwyczaj dla kilkuosobowej rodziny (np. dla 4 osób), ile czasu oni stracą na przygotowaniu dania dla każdego? Zdecydowanie za dużo! Kolejny minus to brak mikrofali. Szczerze powiedziawszy, to już chyba lepiej by było wstawić ją zamiast indukcji. Jest bardzo dużo szybkich dań, które po dwóch minutach w mikrofali nadają się do spożycia. Nie można ich niestety zrobić na patelni, czy w garnku. Indukcja dobra jest na co dzień, jednak kto podczas wyjazdu będzie kupował np. kotlety schabowe, ziemniaki i do tego wszystkie przyprawy itp., żeby ugotować normalny obiad? Na wycieczce każdy chce raczej odpocząć od codzienności ;) 
Odnośnie jedzenia, to w naszej ofercie było śniadanie oraz obiadokolacja. Wszystko było smaczne, jednak szkoda, że hotel oszczędza na zimnych napojach. Do śniadania był do wyboru jedynie sok jabłkowy oraz woda z cytryną (pierwszy raz się spotykam z tak małym wyborem). To jednak obiadokolacja zaskoczyła nas bardziej - nie było niczego do picia. Można było sobie ewentualnie zamówić pełnopłatne napoje przy barze. Jak za taką cenę, to słabo. 

 Ostatnie już zdjęcie z hotelu przedstawia łazienkę. Oczywiście, tu też się doczepimy ;) Bardzo mało było w niej wieszaków na ręczniki. Mały grzejniczek mieścił jedynie dwa ręczniki i to ledwo (a mokre po wyjściu ze strefy spa musiały być powieszone, więc wisiały na nim bez przerwy). Dwa wieszaki były idealnie dopasowane pod szlafroki. Gdzie więc miejsce na ręczniki do rąk/twarzy/kąpieli?

Mimo tych drobnych mankamentów, cały wyjazd okazał się być udany. Obsługa hotelowa zasługuje na medal. :)
Teraz pokażemy kilka zdjęć z samego Niechorza ;)

 Latarnia morska była prześlicznie oświetlona ;)

 Widok z latarni (następnego dnia ;) )

 Morze :)


 Państwo Black, wersja: cienie ;)

Już następnego dnia zastaliśmy śnieg ;)


 Ktoś postanowił zrobić bałwana ze śniegu na plaży - ciekawy widok, prawda? ;)

 Interesujące drzewo w Trzęsaczu ;)

Ruiny kościoła w Trzęsaczu.

Na zakończenie zostawiliśmy coś specjalnego!




To taki drobny dowód na to, że nawet na wyjeździe myślimy o naszych czytelnikach :)
Mamy nadzieję, że dzisiejsza notka Wam się podobała (choć była inna niż wszystkie). 

Na koniec, mamy do Was pytanie - co uważacie o stronach typu groupon? Lubicie z nich korzystać, a może nigdy nie próbowaliście i Was do tego zachęciliśmy/zniechęciliśmy? ;)