22. Nowe postanowienia - czy warto je robić?


Dziś Nowy Rok! Standardowo, robimy nowe postanowienia i przypominamy sobie o starych. Zaczynamy od zera z planami, stajemy się czystą kartą do zapisania. Czy jednak warto tak do tego podchodzić? Może lepiej zrezygnować z postanowień? Świat się przecież nie odrodził teraz na nowo, wszystko jest takie samo, jak było kilka godzin temu. 
W kwestii postanowień jesteśmy sporni, a poniżej przedstawiamy rezultaty naszych przemyśleń. Czyją stronę poprzecie? Zdecydujcie sami i dajcie nam znać w komentarzach :) Przejdźmy teraz zatem do konkretów...


"ZA" Pana Black:


1. Można zerwać z nałogiem

Nowy Rok jest idealną okazją do zerwania z nałogiem. Nie ważne, o jaki chodzi. Możemy postanowić, że po prostu przestaniemy powielać złe nawyki i od tego czasu postaramy się tego przestrzegać. Ten jeden dzień w roku może dać nam siłę na rozpoczęcie. Nie będzie wtedy wymówki "zacznę od jutra", bo jutro już będzie po Nowym Roku i postanowienie noworoczne minie się z celem.  

2. Lepszy człowiek

Zawsze znajdziemy coś, co jest w nas nie takie, jak trzeba. Wystarczy pomyśleć, żeby wymienić przynajmniej kilka wad, które moglibyśmy wyeliminować z naszego życia. Ten pierwszy dzień w kolejnym roku jest właśnie czasem, gdy możemy sobie pozwolić na takie mocne postanowienia poprawy. 
Nowy początek = Nowy Rok = Nowy ja. 
Dzięki postanowieniom staniemy się lepszymi ludźmi, pożegnamy się ze starymi i negatywnymi przyzwyczajeniami, z których na co dzień nie bylibyśmy w stanie zrezygnować. Nowy Rok daje nam tę możliwość.

3. Rozwijanie się

Postanowienia nie muszą dotyczyć jedynie naszych zmian, zrywania z nałogami, ze złymi przyzwyczajeniami. Równie dobrze możemy postanowić, że w najbliższym roku dojdziemy do czegoś ważnego. Np. zdobędziemy pracę marzeń, zdamy wszystkie egzaminy, założymy rodzinę itd. Możemy postawić na nasz rozwój i robić wszystko, by tylko wspinać się po kolejnych szczebelkach kariery. Może to właśnie Nowy Rok da nam siłę, by zawalczyć o swoje marzenia i rozwinąć skrzydła?  


4. Bo każdy je ma

Każdy ma jakieś postanowienia, więc dlaczego mamy być inni? Czy nie warto jednak też do czegoś dążyć? Tak wielu ludzi to robi, skoro by to nie przynosiło efektów, to by zaprzestali. Oni jednak nadal to robią, czyli warto wziąć z nich przykład i przekonać się na własnej skórze, że jest to dobry sposób na zmotywowanie się do działania! :) 
Jak się nie uda spełnić jakiegoś postanowienia, to też nie należy się załamywać - ważne, że próbowaliśmy. Stanie w miejscu jest najgorszym, co możemy zrobić. Nie zrobić niczego, mimo, że mamy taką okazję? Kompletnie bez sensu. Warto korzystać z okazji, jakie daje nam los.


5. Marzenia  


Postanowienia biorą się z marzeń, a przecież każdy ma marzenia. Skoro tak, to każdy powinien mieć również postanowienia, które pomogą w realizacji ich. Jak dla mnie jest to logiczne i nie widzę powodu, dla którego miałoby to inaczej wyglądać. 
W skrócie: marzenia powinny zapoczątkować wszystko. Po nich, kolejną fazą jest planowanie. Wtedy rozmyślamy, co zrobić, by udało się dojść do spełnienia. By jednak cały plan wszedł w życie, potrzebujemy iskry, która rozpali nasze serca do działania. I tę iskrę nazywam właśnie postanowieniem. To ona pozwala wszystko rozpocząć i przejść ze świata marzeń do rzeczywistości. Skoro mówimy tu o naszych pragnieniach, to czy nie warto spróbować? Spełnienie ich jest przecież bardzo ważne i choć możemy bez tego żyć, to co to by było za życie? Jak dla mnie zbyt monotonne i pozbawione celu.





"Przeciw" Pani Black:

1. Zmienność

Życie się zmienia, niczego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Jednego dnia coś jest, innego już nie. Podam może przykład, gdyż to na nich najlepiej zawsze wszystko widać ;)
Dawno, dawno temu, gdy nie znałam jeszcze Pana Black, spędzałam Sylwestra z przyjaciółką. Postanowiłyśmy rozpisać plany na następny rok, zrobiła się nam z tego ładna lista. Każda zabrała swoją własną do domu i schowała głęboko, by za rok móc wyjąć i porównać, co się udało zrobić. Na swojej liście miałam jeden punkt dotyczący miłości. Chciałam 'poderwać' pewnego chłopaka i sprawić, że będziemy razem do końca świata. Taki tam nastoletni standard. Rok później znalazłam karteczkę i przeczytałam o tym postanowieniu. No i cóż... poderwać się udało, jednak później czas pokazał, że to nie jest 'ten jedyny' i postanowienie się zmieniło. 
Może więc nie warto z góry zakładać pewnych scenariuszy, tylko żyć chwilą? Oczywiście, marzenia warto mieć i starać się dążyć do ich spełnienia, jednak postanowienie to chyba zbyt mocne słowo. 
Nie wiem, jak inni, ale ja gdy już coś postanowię, to za wszelką cenę dążę do postawienia na swoim. 
Reasumując:
~ postanowienie z dnia na dzień w ważnej sprawie? TAK! 
~ postanowienie noworoczne na cały rok? NIE!     

2. Zapominamy o postanowieniach

Co z tego, że w Nowy Rok postanowię, że ograniczę słodycze/alkohol/cokolwiek, skoro już za tydzień zapomnę o postanowieniu i sięgnę po to? Co z tego, że postanowię, że będę się uczyć cały rok, a nie przed sesją, skoro potem w praniu wyjdzie co innego i znów nauka będzie tylko przed każdym kolokwium? Co z tego, że zaplanuję w tym roku się wyprowadzić z domu, skoro wiele czynników o tym decyduje i nie jest to jedynie moja decyzja do podjęcia? Wystarczy jedno drobne wydarzenie, by świat obrócił się o 180 stopni! Co mi wtedy po tych postanowieniach?


3. Dlaczego tylko w Nowy Rok?

Wszyscy uparli się, że jak postanowienia, to tylko w Nowy Rok. Pytanie, dlaczego? Przecież Nowy Rok ma być tylko symbolem świeżego początku, nowego rozdziału w życiu. Czy jak czytamy książkę, to każdy nowy rozdział jest poprzedzony spisem wydarzeń, do których będzie dążył bohater? NIE! Wszystko dzieje się płynnie. Bohater może w trakcie coś postanowić i się tego trzymać do odwołania. My również możemy. Jednak wymyślać na siłę postanowienia noworoczne? Jak dla mnie jest to bez sensu. Można oczywiście dla zabawy rozpisać sobie ze znajomymi takie listy i później porównać wyniki za rok, ale bardziej bym brała to za rozrywkę, a nie za coś ważnego, czego powinniśmy przestrzegać ;) 

4. Nowy Rok z problemami?

W sumie, to takie postanowienia są pewnego rodzaju ciężarem. Musimy się pilnować, jeżeli rzeczywiście chcemy ich spełnienia. Skoro Nowy Rok ma być wejściem z czystą kartą dalej do następnego level'u życia, to czemu utrudniać sobie sprawę i narzucać jakieś zachowania? Powinniśmy być naturalni i nadążać za codziennością, a nie żyć wiecznie starymi postanowieniami, którym dawno minęła data ważności. Jeżeli chcemy do czegoś dojść, to powinniśmy się starać ciągle, a nie tylko od Nowego Roku. Jeżeli jednak z jakiegoś powodu się nie staraliśmy, to czy ten rok coś zmieni? Może przez pierwsze dni będziemy się starać, potem jednak wszystko wróci do normy.  

5. Źle dobieramy postanowienia.

Okej, jeżeli już ktoś bardzo chce rozpocząć rok z postanowieniami i będzie się pilnował, zależy mu na dążeniu do celu i Nowy Rok ma być dla niego mobilizacją ku temu, to proszę bardzo. Tylko błagam, niech to będzie chociaż coś, na co mamy wpływ. Postanowienia typu: będę w tygodniu znajdować więcej czasu dla siebie, schudnę do wakacji milion kilogramów, będę się lepiej uczyć, nie będzie mnie wiecznie boleć głowa przed seksem ( ;) ), są do wykonania. Wszystko zależy od nas, mamy na to znaczący wpływ. Jednak, gdy widzę facebook'owe postanowienia noworoczne, np. "znajdę męża w 2016 roku", to ręce mi opadają...(mam nadzieję, że to jest tylko na żarty ;P) Okej, można mieć takie marzenie, starać się do niego dążyć, ale postanowienie? To już za mocne słowo. W szczególności, że nie mamy na to dużego wpływu. To nie zależy od nas. Nawet, jeżeli byśmy już na początku roku znaleźli chłopaka swoich marzeń, to przecież ślub nie jest zabawą. To decyzja na całe życie i warto poznać partnera lepiej, zanim się na to zdecydujemy. Do tego on też musi się na to przygotować i chcieć tego samego, nie możemy zadecydować za niego. No ale okej, powiedzmy, że po pół roku znajomości para się decyduje na ślub (i tak mało tego poznawania się, ale niech będzie dla przykładu). Ilość załatwiania formalności, strojów itd. sprawia, że ciężko będzie się zmieścić w tym jednym roku. Nawet pary z długim stażem, gdy już postanawiają wziąć ślub, to podają daty na dwa lata do przodu. Dają sobie czas na przygotowanie, rezerwują wszystko, dopinają na ostatni guzik. Po co się spieszyć? Moim zdaniem, to postanowienie powinno brzmieć "znajdę chłopaka w 2016 roku", bo co dalej będzie i czy do ślubu dojdzie, to już tylko czas pokaże - nie ma co zdobywać męża na siłę ;)     

A na zakończenie mam dla Was cytat z piosenki do tematu Nowego Roku:
"This is New Year's Day // To jest Nowy Rok
(So rise from the ashes) // (więc powstań z prochu)
Faith will find a way // Nadzieja znajdzie drogę
(Like lighting crashes) // (jak uderzenia błyskawicy)
We'll keep marching on and on and on // Będziemy maszerować wciąż i wciąż i wciąż
It's New Year's Day // Jest Nowy Rok
So rise from the ashes" // Więc powstań z prochu

Możecie jej posłuchać, klikając -> tutaj <-




I jak, z kim się bardziej zgadzacie? Robicie jakieś postanowienia noworoczne? :)
Czekamy na Wasze opinie w komentarzach :)