21. Czego nie znosimy w świętach?


Rodzinna atmosfera, wspólne przygotowywanie potraw, prezenty... to właśnie sprawia, że święta są przez nas uwielbiane. Nikt jednak nie mówi o czynnikach, które powodują, że ten czas nie jest dla nas łaskawy. Pisaliśmy w ostatniej notce, że prawdopodobnie nastąpi przerwa w 'dostawie' świeżych postów, jednak znaleźliśmy chwilkę na stworzenie czegoś nowego o czasie. W sumie, nawet ten powód, przez który mieliśmy niczego nie dodawać, pasuje właśnie do obecnego tematu w sam raz. 
W takim razie zaczynamy: czego nie znosimy w świętach?


Według pana Black:


1. Samotności

Święta to szczególny czas. Zazwyczaj spędzamy go wśród najbliższych, choć nie zawsze. Jeżeli musimy być wtedy poza domem (np. w pracy), to nie jest to nic przyjemnego. Samotność doskwiera nam wówczas dużo bardziej niż normalnie. 
To samo dzieje się, gdy nie mieszkamy ze swoją dziewczyną/narzeczoną. Wyczekuje się wtedy końca świąt, by mieć w końcu możliwość spotkania się z nią. Wigilia spędzona z rodziną nie cieszy nas wtedy tak bardzo, mamy poczucie, że kogoś tu brakuje do szczęścia...

2. Głupich prezentów

Świąteczny sweterek? Szalik w reniferki? Można tak wymieniać w nieskończoność, a i w zależności od osoby, lista głupich prezentów może się znacząco różnić. Jedno jest jednak niezmienne - nie lubimy tego. Może i czasem przez 5 minut możemy się z prezentu pośmiać, ale co później zrobić z takim niepotrzebnym drobiazgiem? Leży tylko na półce, gdzieś w szarym kącie, a my zapominamy o jego istnieniu. Po co to komu? Przy odrobinie chęci możemy znaleźć w sklepie takie prezenty dla bliskich, żeby byli z nich zadowoleni, dlaczego więc wciąż kupujemy głupoty? 

3. Tego, że pies mimo obietnic nie gada

Niestety. Tyle lat czekałem na ten moment... Ani razu nie usłyszałem jednak, by moje czworonogi powiedziały cokolwiek w ludzkim języku. Szkoda, ciekawie by było z nimi porozmawiać chociaż ten jeden raz w roku. Z drugiej strony, może to i lepiej? Jeszcze by zaczęły mówić innym osobom różne tajemnice, skargi, zażalenia? ;)

4. Przejedzenia

Oj nie lubimy. Samo jedzenie i jego ilość jest genialna. Z niecierpliwością wyczekujemy pierwszej gwiazdki, by móc spróbować tych wszystkich pysznych dań. Jednak, gdy już wszystko się kończy, a my zostajemy z pełnym brzuchem (prawie jak ciążowym) i mamy wrażenie, jakbyśmy mieli zaraz pęknąć, to nie jest dobre. Dopiero wtedy zdajemy sobie sprawę z tego, co zrobiliśmy - wcisnęliśmy w siebie tonę jedzenia, chociaż już po drugim wypróbowanym daniu byliśmy najedzeni, a jeszcze dziesięć kolejnych na nas czekało. Dobrze, że to się dzieje tylko jeden dzień w roku ;)  


5. Mandarynek z pestkami

Mandarynki są symbolem świąt. Kto ich nie lubi? ;) Niektóre z nich są jednak dość problemowe. Zamiast cieszyć się ich smakiem, musimy uważać, czy przypadkiem nie natkniemy się na niechcianą pestkę. 



Według pani Black:


1. Braku najbliższych osób, które nie mogą być z nami

Najgorsze jest to, gdy ktoś opuści nas na zawsze i to tuż przed świętami. Okres przedświąteczny zamienia się wówczas w piekło. Wszędzie latają pozornie szczęśliwi ludzie i życzą wesołych świąt... ale jak można być wtedy wesołym?  Jest to zdecydowanie męka, a i zapewne co roku ten koszmar będzie się powtarzał, bo jednak wspomnienia nigdy nie znikają. Moje święta już zawsze będą w kolorze BLACK...

Nawet, jeżeli brakuje nam tylko osoby chwilowo, bo akurat nie może spędzić z nami świąt, to i tak nie jest to zbyt przyjemne i wyczekujemy wówczas tylko czasu, gdy wszystko się skończy i znów ją zobaczymy.  


2. Wspomnień z dzieciństwa o świętach

Wspomnienia zawsze były czymś przyjemnym, miłym... chyba, że są połączone z myślą, że już nigdy nie będzie tak samo. W takim wypadku zadają jedynie ból i tęsknotę. Nic przyjemnego...

3. Fałszywej radości z prezentów

Kto tego nie zna? Dostajemy jakiś (niezupełnie udany) prezent i musimy się ucieszyć. Nie ważne, że kompletnie nie w naszym guście, że mamy ochotę wyrzucić go do kosza. Prezent to prezent, liczy się gest, więc musimy się cieszyć i udawać, jak to bardzo nam się podoba. Przynajmniej wśród znajomych. Z rodzicami można się zawsze dogadać, wybrać sobie samemu prezent, by nie było tego typu problemów i pieniędzy wyrzuconych w błoto. 
Nigdy nie rozumiałam, dlaczego osoby, które nas bardzo dobrze znają (np. przyjaciele), nie trafiają w nasze gusta. Przecież przez tyle lat widują nas prawie codziennie, wiedzą, czym się interesujemy i co lubimy. Dlaczego prezent kupują pod siebie i swoje zainteresowania? To chyba na zawsze pozostanie dla mnie tajemnicą. 

4. Konieczności spróbowania dań, których nie lubimy

Mamy przed sobą 12 dań, część z nich moglibyśmy jeść na tony, jednak kilku nie trawimy. Gdyby to był zwykły dzień, to wybralibyśmy te smaczne potrawy, zjedli ile chcemy i koniec. Jednak to są święta i TRZEBA spróbować każdego dania... Serio, po co się zmuszać? 

5. Sztuczności

Wszystko w święta jest inne, sztuczne. Powinniśmy siedzieć non stop z rodziną i cieszyć się z samego faktu, że są święta. Nie ważne, że dzień wcześniej wszystko było w rozsypce, że każdy był cały w nerwach i pogrążony w smutku. Dziś są święta, więc musimy się kochać. 
Wszystko fajnie, pięknie, ale dlaczego to wszystko dzieje się przy telewizorze? Ile można oglądać tych reklam? Jak już tak bardzo chcemy siedzieć w gronie rodzinnym, to czemu nie zagrać w jakąś planszówkę wspólnie? Albo porozwiązywać krzyżówki? Obecnie mam dość telewizora na cały rok, limit wyczerpany. Nawet Kevina w tym roku nie obejrzałam, bo już miałam dość siedzenia przed tv. Zbyt prędko to do tej czynności nie powrócę, gdyż obecnie testuję Oculusa i... zakochałam się od pierwszego włączenia <3 Może za jakiś czas dodam recenzję tego urządzenia, bo jest o czym opowiadać! :)  



Na dziś to już koniec, życzymy Wam radosnych, spokojnych świąt, spędzonych w miłym gronie najbliższych... oraz wolnych od powyższych problemów ;)