15. Co zrobić, by nie mieć pecha?


Jest wiele zabobonów, które sugerują nam, kiedy mamy mieć pechowy dzień. Są to między innymi: czarny kot, piątek trzynastego, rozsypana sól, rozbite lustro, czy też przejście pod drabiną. Ludzie wymyślili je kiedyś, by wyjaśnić sobie pochodzenie ich pecha, dlaczego im coś nie wyszło. Jednak im bardziej wierzymy, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie to prawdą. 

Nawet, jeżeli weźmiemy pod lupę coś mało ambitnego, np. gry/filmy, to wiele razy możemy usłyszeć tam, że jakieś bóstwo żyje tak długo, jak jego ostatni wyznawca. Zdanie to ma jednak głęboki sens i wcale nie chodzi tu tylko o wiarę w Boga. Potęga myśli jest kluczem do rozszyfrowania wszystkiego. Jeżeli mocno w coś wierzymy, to stanie się to prędzej, czy później prawdą.

Ludzie mają jednak opory przed takim stawianiem spraw. Jesteśmy zbyt niecierpliwi i w końcu przestajemy wierzyć w nasze marzenia, bądź po prostu się one zmieniają. Ile razy było tak, że marzyłeś/aś, by spotkać przypadkiem swoją byłą/byłego i się pogodzić, spróbować na nowo? Ile razy nic z tego nie wyszło, za to, gdy już sobie ułożyłeś/aś życie z kimś innym, to nagle ona/on pojawia się na Twej drodze? No właśnie...

Z takich pozytywnych przypadków potwierdzających, że nasze myślenie ma ogromną moc, można podać to, że wiele razy, gdy się o kimś pomyśli, to ta osoba nagle staje na naszej drodze (bądź dzwoni do nas). Marzenia są po to, by je spełniać. Każde jest możliwe do zrealizowania, ale nie wszystkie na już. Nie dziw się więc, że marzysz, by spotkać Twoją ulubioną gwiazdę kina/muzyki, a ona nie przecina Twej drogi. Życie jest ciągle przed Tobą, a taki typ marzeń nie jest prosty do zrealizowania, szczęściu czasem trzeba pomóc. Możliwe jednak, że za kilka, czy kilkanaście lat rzeczywiście uda Ci się, jeżeli bardzo tego chcesz.

To samo jest z pechem. Jeżeli wmówimy sobie, że jak wstaniemy lewą nogą, to będzie zły dzień, to faktycznie tak będzie. Sami na siebie to zrzucamy. Jeżeli podświadomie wmawiamy sobie, że np. zawsze kolejka zwalnia tam, gdzie stajemy, to faktycznie będzie zwalniała. Jeżeli wmówimy sobie, że coś będzie beznadziejne, to takie raczej będzie. 

Jeżeli chcesz się pozbyć pecha, to przestań wierzyć w zabobony. 

Wypróbuj to już dziś i pomyśl o tym piątku trzynastego, jak o dobrym dniu! Wszystko jest w Twoich rękach. Myśl pozytywnie.

No dobra, koniec mądrości życiowych, czas na coś bardziej na luzie, czyli...

Co przynosi pecha panu Black


1.Czarny kot

Tego punktu chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Gdy czarny kot przebiegnie drogę, to pech na cały dzień mam gwarantowany. Swoją drogą, ciekawe, jak to będzie, gdy mi i pani Black taki kot drogę przetnie. Dla niej to przynosi szczęście, dla mnie pecha. Będziemy więc mieć szczęśliwy dzień, pechowy, czy może wszystko się zneutralizuje? :D

2. Kiedy nie zdążysz posprzątać kuchni

Ojj, wielki pech. Gotuję sobie spokojnie w kuchni. Po zakończonym gotowaniu zostawiam na chwilę wszystko bez sprzątnięcia. Wychodzę z pomieszczenia, a w czasie mojej nieobecności wpada pani Black i rozwścieczona szuka mnie po całym domu, wrzeszczy i mnie bije, bo po sobie nie posprzątałem. Tłumaczenie nic nie daje - jej szalone spojrzenie, gdy mnie bije ścierą od podłogi, sprawia wrażenie, jakby była w transie. Ojj, wielki pech. 
PS jeszcze tak nie miałem, ale wolę nie kusić losu i zawsze sprzątam po sobie od razu. ;)

3. Zaspanie

Wystarczy zaspać i już cały dzień idzie na straty. Wszędzie się spieszę, na nic nie mam czasu, a przez to zapominam o różnych sprawach, które miałem wykonać. Pech jak nic.

4. Spotkanie byłej dziewczyny

Takie spotkanie nie jest niczym przyjemnym. Potrafi zepsuć nawet najpiękniejszy dzień. Przypomina się wówczas niechęć do niej i wszystkie negatywne wspomnienia. Jest ono również bardzo niezręczne - nie wiadomo, czy się przywitać i porozmawiać, czy może udawać, że się w ogóle jej nie zauważyło, a może rzucić zwykłe 'cześć' i pójść w swoją stronę?

5. Nie wyłączenie żelazka

Ciężko się tu ze mną nie zgodzić. No wyobraźcie sobie, rano prasujecie koszulę do pracy, zakładacie ją, wychodzicie. Jakiś czas później przypominacie sobie, że nie wyłączyliście żelazka. To dopiero pech! W głowie najczarniejsze scenariusze, że już dom spalony, nie ma dokąd wracać...
Pech jest tym większy, im więcej czasu minęło od prasowania do przypomnienia sobie o zostawieniu włączonego żelazka. ;)


Co przynosi pecha pani Black


1. Zapomnienie słuchawek 

Jeżeli wychodzę na miasto i planuję jazdę autobusem, a nie wezmę ze sobą słuchawek, to jest prawdziwy pech! Godzinna podróż dłuży się niemiłosiernie, a ja jestem skazana na różne dziwne dźwięki. Ten sam ból jest, gdy mi się odtwarzacz rozładuje. Swoją drogą, nie rozumiem ludzi, którzy mają coś przeciwko głośnemu słuchaniu muzyki przez innych NA SŁUCHAWKACH. Wszak otoczenie niewiele z tego słyszy - nawet jak się puści muzykę na full, to na zewnątrz może być ewentualnie słychać dość cichą jej wersję. Ta sama osoba nie ma jednak problemu jak ludzie rozmawiają ze sobą w autobusie i robią to GŁOŚNO, bądź rozmawiają przez telefon - również wydzierając się do słuchawki, jakby ta druga strona była głucha na dwa ucha. Dlaczego ludzie nie mają nic przeciwko słuchaniu głośnych historii innych ludzi, za to mają problem z cichą muzyką, którą ledwo słyszą? Rozumiem hejt na tych, co puszczają muzykę z telefonu, na cały regulator, bo ich na słuchawki nie stać. To wówczas jest głośne i może przeszkadzać innym, którzy nie słuchają tego gatunku muzyki. No ale słuchawki, które zagłuszają większość dźwięków? Nie pojmuję. Ahh, no tak - zapomniałam, że ludzie uwielbiają podsłuchiwać i że bardziej interesuje ich życie innych, niż swoje własne. Przecież jak podsłuchają czegoś ciekawego o sąsiadce spod piątki, to mogą od razu rozpowiedzieć na całe osiedle ostrą ploteczkę z ostatniej chwili.
Dla sprostowania - osobiście nie mam nic przeciwko rozmowom w autobusie, ani tym bardziej słuchaniu muzyki na słuchawkach. Nie rozumiem tylko ludzi, którym to pierwsze nie przeszkadza ani trochę, za to od drugiego dostają białej gorączki. FUCK LOGIC.

2. Jazda na gapę

Od tego jakoś nie mogę się odpędzić, jednak zamiast zwalczać ten przypadek pecha, to staram się po prostu zawsze mieć bilet i nie ma, że to tylko jeden przystanek. Słyszałam, że wiele osób ma dokładnie to samo - zawsze, gdy jest bilet, to nie ma kontroli. Wystarczy raz go nie mieć i ma się od razu pewność, że akurat wtedy kanar w środku lokomocji się pojawi. 

3. Spóźniona

Może bardziej jest to pech sam w sobie, gdyż nie determinuje zepsucia dalszej części dnia, ale jednak czuję się wtedy źle z tym, że nie udało mi się być na czas.

4. Pośpiech 

Nie służy mi pośpiech. Jeżeli staram się być gdzieś jak najszybciej i za bardzo kombinuję, to w rezultacie wychodzi przeciwnie. Dlatego też nawet jak się spieszę, to w międzyczasie planuję swoje kolejne kroki bardzo dokładnie, by uniknąć przykrych niespodzianek. 

5. Wystarczy czegoś nie zrobić

Kolejny punkt, nad którym muszę popracować. Jest on analogiczny do 2. Można by rzec, że jest to jego uogólnienie. Chodzi mi bowiem o to, że mogę zawsze być idealnie gotowa na wszystko, ale wystarczy raz, gdy coś oleję/nie zrobię, a od razu obróci się to przeciwko mnie.      


A co Wam przynosi pecha? Co uważacie o tej notce i naszych przemyśleniach? Czekamy na Wasze komentarze :)