5. Czy 92 minutowy orgazm u mężczyzny jest możliwy?


Iron Maiden - "The Book of Souls" (2015)


Bardzo długo czekaliśmy na ogłoszenie 16 studyjnej płyty Iron Maiden, bo aż 5 lat. Jest to najdłuższy album w ich karierze, gdyż trwa 92 minuty i jest wydany jako 2 CD. Zawiera praktycznie same rozbudowane kompozycje, które z początku mogły powodować obawy, lecz zostały one szybko rozwiane. Na albumie znalazły się w końcu piosenki skomponowane przez Bruce’a Dickinsona. Pierwszą kompozycją, otwierającą księgę dusz jest If Eternity Should Fail. Na początku słyszymy gitarę akustyczną i głos Bruce’a – czysty, mocny, podniosły. Z czasem pojawia się ostrzejsze granie i dosyć chwytliwy refren. I nagle koniec. Pojawia się partia akustyczna i przesterowany głos wokalisty, który kończy się słowami for me eternity is nothing but a short while... coś pięknego. Kolejna piosenka jest niestety najsłabsza z całej płyty. Mowa o Speed Of Light autorstwa Smitha i Dickinsona. Jest to szybki melodyjny utwór, lecz odbiega od stylu żelaznej dziewicy, pod względem muzycznym nie pokazujący nic ciekawego. Kompozycja The Great Unknown jest przyzwoita, ale znajduje się w niej mało wyrazista linia melodyjna. The Red and Black przypomina w refrenie The Wicker Man, ale za to na plus, gdyż jest to jedna z kompozycji, która wpada w ucho i można pośpiewać. Dodatkowo Steve Harris użył akustycznego basu, przez co utwór ponad 13 minutowy zaskakuje. Jedynym minusem jest przynudzająca pod koniec linia instrumentalna. Moim faworytem jest When The River Runs Deep. Początek i koniec przypominają album Seventh Son Of A Seventh Son. Jest to typowy utwór z galopem, w którym pojawiają się ciekawe solówki i nieco wolniejszy melodyjny refren. Utworem zamykającym pierwszą płytę jest The Book Of Souls, autorstwa Janicka Gersa i Harrisa, wybornie kończącym ten krążek. Początek przypomina trochę The Talisman z poprzedniej płyty The Final Frontier, ponieważ jest spięty klamrą w postaci akustycznego wstępu i zakończenia. Mi osobiście intro przypomina ścieżkę dźwiękową do gry The Last of Us. 

Kolejna płyta składa się z pięciu kompozycji. Pierwszą z nich jest Death Or Glory, w której w końcu jest większa dawka przebojowości. Według mnie także nadawałby się bardziej na singla promującego album niż Speed Of Light. Pamiętacie utwór Wasted Years ? Shadows of The Valley to kompozycja, a dokładniej jej początek przypomina go, z tym, że jest nieco wolniejsza. Utwór Tears Of A Clown poświęcony został najśmieszniejszemu człowiekowi na świecie, a mianowicie Robinowi Williamsowi. Najkrótszy zestaw, ale za to z zadziornym riffem i ciekawymi solówkami. Przed ostatnią kompozycją jest utwór The Man Of Sorrows, nie mający nic wspólnego z solowym dokonaniem Bruce’a Dickinsona. Jest to wspólne dzieło Harrisa i Dave’a Murraya. Bardziej przypomina on rockową balladę, spokojną z odrobiną klawiszy i najpiękniejszymi solówkami na całym albumie. Ostatnią kompozycją, wzbudzającą kontrowersje ze względu na długość utworu, bo aż ponad 18 minut, jest Empire of The Clouds. Jest to arcydzieło mające przepiękny motyw przewodni. Jest to utwór stworzony wyłącznie przez Bruce’a Dickinsona. We wspomnianej piosence wokalista gra na fortepianie, po którym dochodzą jeszcze instrumenty smyczkowe. Przez pierwsze 5 minut po przesłuchaniu nie mogłem się otrząsnąć. Bardzo podoba mi się także fragment z muzycznymi przejściami perkusyjnymi Nicko McBraina. Finał znów z instrumentami klawiszowymi. Wspaniałe zakończenie albumu. Jak dla mnie najlepszy kawałek Iron Maiden ostatnich lat.

            Na The Book Of Souls zespół nawiązał do wierzeń Majów, a dokładnie -  to co z duszą człowieka dzieje się po śmierci. Podsumowując płyta na pewno jest lepsza od poprzedniego albumu 'The final frontier'. Muzycy podjęli się wydania podwójnego albumu, który będzie zadziwiał każdą piosenką. Płyta w rzeczy samej zaskakuje, ponieważ znajdują się nowe nurty i połączenia, które wcześniej nie towarzyszyły zespołowi. Troszeczkę uciążliwa jest sama długość piosenek, które zniechęcają do częstego odsłuchiwania ich. Mimo to płyta zasługuje na uwagę, piosenki brzmią niczym z najlepszych lat, ale nie brakuje im również nowego powiewu, co sprawia że jest to płyta wyjątkowa.Jedno można powiedzieć na pewno, płyta The Book Of Souls jest świetną zapowiedzią przyszłej twórczości zespołu i warto po nią sięgnąć.

Ocena 10/10